Radzimy sobie z natrętnymi owadami

Radzimy sobie z natrętnymi owadami

Zapewne znajoma jest Ci sytuacja, gdy siedzisz sobie wygodnie na kanapie, przy otwartym oknie, w piękne, słoneczne, letnie popołudnie, z gazetą w ręce, popijając kawę wsłuchujesz się w śpiew ptaków za oknem. Zaraz zaraz, to nie do końca tak. Wszystko by się zgadzało, tyle, że to nie śpiew ptaków, a bzyczenie natrętnej muchy, która za nic nie da się wygonić, lub wraca do Ciebie jak bumerang.

Gdy owady są Twoimi wrogami

lampa owadobójcza lepowaPodobna sytuacja zdarza mi się co roku. Uwielbiam spędzać wolny czas na tarasie. A tam, jak na złość, osa goni osę, o muchach nie wspomnę. Co wieczór oczywiście na tarasie imprezę urządzają sobie komary. Muszę przyznać, że moja tolerancja na owady jest na niezwykle niskim poziomie. Niektóre mnie obrzydzają, innych się boję. Z całą pewnością wszystkich szczerze nienawidzę. Niech sobie żyją (w końcu niektóre z nich są nam potrzebne), ale u siebie, nie u mnie. Dlatego też postanowiłam zrobić z tym porządek i zrobiłam przegląd urządzeń, które mogą mi w tym pomóc. Dowiedziałam się, że mam do wyboru trzy rodzaje lamp owadobójczych. Wszystkie na tej samej zasadzie wabią do siebie owady (wykorzystują do tego świetlówkę UV-A, która wysyła wabiące promienie ultrafioletowe), różnią się natomiast sposobem ich neutralizacji (cóż za eleganckie słowo). Lampa owadobójcza lepowa wykorzystuje wkłady lepowe, do których powierzchni przylepiają się owady. Nie mają one żadnych szans na wydostanie się na zewnątrz. Lampa owadobójcza lepowa jest urządzeniem całkowicie bezszelestnym. W odróżnieniu od wersji wiatrakowej. Tutaj zwabione owady wciągane są za pomocą wiatraka do specjalnego pojemnika i tam dokonują swojego żywota. Trzeci rodzaj to lampy rażące, które dzięki zamontowanej kratce elektrycznej, rażą owady prądem.

Nie zdecydowałam jeszcze, który model będzie dla mnie odpowiedni. Jednak jedno z tych urządzeń z pewnością już wiosną znajdzie swoje miejsce na moim tarasie. Niestety każde z nich trzeba będzie regularnie opróżniać ze zwłok nieproszonych gości, ale myślę, że to będzie akurat męska robota. A ja z radością i spokojem powitam kolejny sezon tarasowy.

Comments are closed.